Rozumiecie się doskonale, odczuwając to samo. Mężczyzna, skupiając się na tym, by Cię pocieszyć, nie myśli o swoim przygnębieniu, a Ty możesz „zabrać go w podróż” i odciągnąć jak najdalej od nastroju, w jakim się znajduje. Także tutaj bardzo pomocna będzie „wspólna podróż”. Dzięki przyjaźni staję się spokojniejszy, dzięki spokojowi bardziej przyjazny. Jan Kochanowski. Umiej być przyjacielem, znajdziesz przyjaciela. Ignacy Krasicki. Jeśli przyjaźń nie jest związana z miłością i cnotą, łatwo może być rozwiązana przez głupotę. A oto kilka słów pociechy, które mogą okazać się pomocne, kiedy chcesz pocieszyć przyjaciółkę:„Jeśli chcesz o tym porozmawiać, możesz na mnie liczyć”.„Jeśli potrzebujesz mojej pomocy lub po prostu chcesz się przytulić – daj mi znać”.„Bardzo mi przykro, że musisz przez to przechodzić.More items…. Jak się pocieszyć ? Jakiś czas temu poznałam pewnego chłopaka, niestety starszego ode mnie aż 7 lat. On ma rocznikowo 19, a ja skończone12. Poznałam go naa meczu żużlowym, na sektorze, gdzie się tak jakby bardziej kibicuję, a on go prowadzi. Gadałam z nim kilka razy, ale od razu się w nim zakochałam. Wciąż się czymś zadręcza, szuka powodu do płaczu, mimo, że jest najładniejszą i najbardziej pożądana przez chłopaków dziewczyną, ba bardzo niską samoocenę. Uważam, że ma depresję. Gdy mi się żali, nie wiem już jak ja wspomóc. Czuję się lekko zakłopotana, i nie wiem jak pocieszyć. Bo "Będzie dobrze" nie wiele da. Należy okazywać wiele wyrozumiałości i zrozumienia – zauważać najdrobniejsze oznaki poprawy. Chorego na depresję warto nakłaniać do prostych codziennych aktywności, razem wychodzić na spacery, zachęcać do wykonywania prostych prac domowych, ale nie należy nic robić na siłę. Nie wolno robić tego w atmosferze przymusu. . Kiedy nadchodzą najlepsze czasy, ta osoba jest ważnazrozumienie tych, którzy są blisko. Wybierając partnera na poważny związek, wszyscy mają nadzieję, że podzieli się z nim radością i smutkiem. Facet zawsze doceni dziewczynę, która potrafi nadążyć i pocieszyć w najtrudniejszym momencie. Jak zrobić to poprawnie? Jak rozweselić faceta?Kilka słów o tym, czym jest nastrójKażda osoba odbija świat zewnętrzny przez pryzmatjego wewnętrzne „ja” w postaci uczuć, wyrażanie subiektywne nastawienie do świata i do siebie. Natychmiastowa reakcja na wydarzenia, w celu popełnienia, prawdopodobne lub przypomnieć - to emocje: radość, smutek, złość, smutek. Bardziej zrównoważone podejście do poszczególnych przedmiotów, w tym ożywionej - To uczucie: miłość do kraju i nienawiści do wrogów, przywiązania do rzeczy. Nastrój jest taki sam - stabilna tło emocjonalne, które nie jest związane z obiektywnym świecie i wyraża stosunku do sytuacji prawdziwym życiu. Jak mogę rozweselić faceta, jeśli nie znamy przyczyny złego usposobienia?Może ich być wiele: zawodowa nierealność, chroniczny brak pieniędzy, utrata lub zdrada bliskiego przyjaciela. Sam człowiek nie zawsze jest świadomy źródeł spadku nastroju. Wpływ na przyczynę poprzez poszukiwanie nowej pracy jest jednym ze sposobów, a nacisk na zmianę podejścia do problemu jest inny. Czasami ktoś potrzebuje wsparcia, a czasami nie jest gotowy na zmianę nastroju, woląc samotnie doświadczyć upadłych kłopotów. Jeśli osoba kochająca serce opuściła swoje życie, na przykład, z którą wiąże się wiele miłych wspomnień i chce być sama, nie dzieląc się swoim żalem z nikim. W takim razie najlepszą rzeczą, którą należy zrobić, to pozwolić mu zostać sam na rozweselić faceta podczas spotkania: typowe błędyJeśli nie ma możliwości wpłynięcia na przyczynę spadkunastrój lub jest nieznany, dziewczyna musi wykazać zrozumienie stanu młodego człowieka, wywołać pozytywne emocje w rozmowie i, jeśli to możliwe, wzmocnić wiarę w siebie, aby przezwyciężyć traumatyczną sytuację. Dlatego kategorycznie jest to niemożliwe:Pośpiech z pytaniami (rzadki facet chce patrzeć przed dziewczyną);żałować (młody człowiek chce mieć pewność, że uważa się go za silnego);pocieszyć, nie rozumiejąc przyczyn;spróbuj kibicować za wszelką cenę (spowoduje to irytację);wykazywać kompulsywną czułość (nienaturalne zachowanie prowadzi do stresu);zaoferować pomoc w rozwiązaniu problemu (facet musi się zainspirować, nie ciągnąć za sobą).Pomocne wskazówkiIstnieje wiele sposobów na to, jak rozweselić faceta, nie wpływając na jego poczucie własnej wartości. Aby to zrobić, powinieneś:zawsze spotykaj się z nim z uśmiechem, niezależnie od sytuacji, wyrażając radość z komunikacji;wstrzymać się, jeśli to możliwe, nawiązać kontakt dotykowy, aby dać możliwość wypowiedzenia się;jeśli nie chcesz wspierać rozmowyudawać, że nic się nie stało, próbując przesunąć nacisk na miłych rzeczy: zaoferować interesujące dla jego hobby, pamiętam miłe chwile komunikacji osobistej z wykorzystaniem wspomnienia znalezione w obrazach telefonów ukochanej muzyki, poprosić o rzeczach przyjemnych dla niego, gdzie był stanąć na wysokości zadania;jeśli chcesz podzielić się problemem, posłuchajkoniec, pokazując uwagę i zainteresowanie, wyrazić pewność, że poradzi sobie z sytuacją, jako silna, niezależna i celowych, na wezwanie do działania najlepiej jest wyznaczyć pewne warunki, takie jak: „Jestem przekonany, że nasz urlop będzie znaleźć sposób, by pogodzić się z bratem” ,Co robić w oddaliBędąc na odległość, dobrze znając swojego chłopaka,dziewczyna może zawsze zrozumieć, kiedy jest w złym nastroju. Na początku związku należy zwrócić uwagę na zabawną zabawę, nie zawsze odpowiednie żarty, trochę roztargnienia podczas dialogu, utratę koncentracji, długie przerwy, które pojawiają się, gdy młody człowiek zbiera słowa. Wynika to z osobliwości psychologii męskiej: w przeciwieństwie do kobiet nie wiedzą, jak robić dwie rzeczy naraz. Jeśli występują problemy, trudno jest im zachować wątek na pytanie, jak rozweselićfacet na odległość, całkowicie zależy od zdolności dziewczyny i chęci pokonania dzielących je kilometrów. Najlepszą opcją jest oferta spotkania na spacer, wizyta w kinie lub kawiarni, jazda po mieście. Nic nie jest tak pomocne w trudnych chwilach, jak komunikowanie się z ukochaną osobą. Można zadać pytanie, czy facet jest w porządku. Jeśli będzie to pożądane, będzie szczerze na nie odpowiedział, a jeśli nie ma takiego pragnienia, nie należy nalegać. W przyszłości doceni delikatność rozweselić faceta korespondencjąNiebezpieczeństwo przedłużonego złego samopoczuciajest to, że może przerodzić się w depresję, powodując poważne zaburzenia somatyczne. Istnieją jednak sytuacje, w których odległość jest tak znacząca, że ​​dziewczyna musi uciekać się do innych środków komunikacji, na przykład korespondencji. Epistolarny gatunek, który cofa się w czasie, ma ogromne znaczenie terapeutyczne, którego w żadnym przypadku nie można zignorować: znane pismo ręczne, złożona ręcznie kartka dziewczynki, ledwie wyczuwalny zapach. Pisemna nazwa i delikatne leczenie niosą ze sobą specjalne ciepło i ma jeszcze jedną niezwykłą właściwość -może być przechowywany. Dlatego konieczne jest, aby poważnie napisać to, aby wywołać takie pragnienie u młodego człowieka. Jak pocieszyć faceta korespondencją, jeśli nie pozytywnie? Mały rysunek z piórem na polach, przedstawiający zabawnych małych ludzi, emotikony, tylko dwa znajome symbole. Ciekawa inwestycja w kopertę przypominającą wspólny czas, każdą małą rzecz, która opowie o uczuciach więcej niż słowach. Jeśli facet w wojsku, miejsca odosobnienia lub misja specjalna, dziewczyna powinna podzielić się szczegółami swojego życia, refleksjami na temat wydarzeń, które mają miejsce, tak aby miał pragnienie zaangażowania się w swoje życie, co pomaga poprawić stan mogę zrobić z SMS-emXXI wiek to czas mobilnej komunikacji. SMS - ratowanie różdżką, nawet gdy ludzie są razem. Przy jakichkolwiek nieporozumieniach, jeśli trudno jest znaleźć słowa, możesz wpisać mały tekst: "Kochanie, jestem w błędzie" lub "Jestem smutny, gdy jesteśmy w kłótni." Możliwość korzystania z emotikonów, fotografii, minutę temu autorstwa Selfie poszerza możliwości nadawania pozytywnych emocji. Odpowiedź na pytanie, jak rozweselić faceta za pomocą SMS-a, zależy od poznania przyczyn wewnętrznego dyskomfortu i osobowości. Poważny, intelektualnie rozwinięty młody człowiek może zrzucić aforyzm, który daje impuls do przemyślenia problemu, kochanka - delikatne słowa, które chce usłyszeć, ale bez wyjątku pokazuje śmieją się z różnych rzeczy: jeden lubi czarny humor, a drugi nie akceptuje, ktoś myśli, że żart jest banalny, podczas gdy w innych powoduje inteligentny uśmiech. Przykładem uniwersalnych łańcuchów może być:Potwierdzenie, że dziewczyna jest blisko i zawsze w kontakcie: "Twój subskrybent wysyła numer, by powiedzieć: możesz do niego zadzwonić w każdej chwili."Zaufanie do uczuć. Takie SMS-y są dobre, ponieważ prawdziwe emocje mogą być hiperbolizowane i zostanie to poprawnie zinterpretowane: "Dziś, na brzegu waszego serca, złożyłem trzy tysiące pocałunków, dwa tysiące czułych słów i pięć tysięcy uścisków. Jeśli za mną tęsknisz, zawsze możesz je samooceny młodego mężczyzny: "Cześć, jestem twoją SMS-ka ... Och, jakie silne dłonie trzymają telefon i wyjątkowo piękne oczy patrzą na mnie!".Możliwości komunikacji przez InternetWięcej szans na rozwiązanie problemu, jak podnieśćfacet nastrój, zapewnia Runet. Programy komunikacji wizualnej, zacierając odległość i pozwalając ci spędzić pewną ilość czasu w intymnej atmosferze ze sobą, pozwalają utrzymywać relacje z parami oddzielonymi okolicznościami. To nie zastępuje osobistego kontaktu, chemii, która zachodzi między dwiema młodymi ludźmi, ale daje jej romantyczność i poczucie intymności przez wiele na pytanie, jak rozweselićfacet w Internecie, zależy od poziomu rozwoju relacji. Na etapie ich narodzin, wspólne pokazy ulubionych filmów, programów, filmów, które dziewczyna może wybrać z góry, są odpowiednie, preferując najbardziej zabawne i pozytywne, biorąc pod uwagę preferencje młodego człowieka. Możesz zorganizować wspólne zakupy na zakupy online, wybierając prezenty dla krewnych lub siebie nawzajem. Muzyka, pokaz slajdów, przygotowany przez dziewczynę na określone wydarzenie z osobistych zdjęć, bardzo pomaga. Mężczyźni rzadko skupiają się na datach, ale doceniają, czy dziewczyna nadaje im wartość, tworząc pewne tradycje. Wszyscy lubią przyjemne niespodzianki, a Internet to świetna okazja, by im dać: pocztówki, napisy "VKontakte" na ścianie, wiadomości głosowe i słodkie prezenty, które wiele mówią bez słów. Artykuły Styl życia TOP 20 pytań PsychoTesty Najlepsze odpowiedzi Pytania na temat: przyjazn-przez-internet Tematy: przyjaźń przez internet Tematy: przyjaźń przez internet Tematy: przyjaźń przez internet Tematy: przyjaźń przez internet Tematy: przyjaźń przez internet Tematy: przyjaźń przez internet Tematy: przyjaźń przez internet poznałam kilka naprawdę zajebistych osób w... internecie, w tym chłopaka do którego chyba `coś` czuje; wiem, że na pewno osoby z którymi oni się spotykają na co dzień i znają od dawna są dla nich ważniejsze; ale szkoda mi trochę z powodu dużej... Przyjaźń • Autor: skasowany 2010-12-19 13:44:09 2 odp Tematy: czatprzyjaźń przez internet Tematy: czatprzyjaźń przez internet Tematy: przyjaźń przez internet Tematy: przyjaźń przez internet Tematy: przyjaźń przez internet Tematy: przyjaźń przez internet Tematy: przyjaźń przez internet Tematy: przyjaźń przez internet Tematy: przyjaźń przez internet Pomoc - Jak zdobywać punkty i awansować w rankingu ? Zadawaj pytania, udzielaj odpowiedzi, oceniaj odpowiedzi innych. Generalnie im bardziej jestes aktywna, tym wyżej plasujesz sie w ranking Jak zdobywać rangi? Jak zdobywać punkty? Kiedy ukochany czuje się źle, chcę go pocieszyć – przytulić, uspokoić, zrobić herbatę, zaproponować wspólne obejrzenie filmu lub gdzieś zadzwonić. O wiele trudniej jest zapewnić wsparcie, jeśli nie ma Cię w pobliżu. Ale nawet będąc z dala, nadal możesz pomóc komuś bliskiemu. Rozmowa od serca do serca Prosta, szczera rozmowa może zdziałać cuda. Jeśli zauważysz, że twój przyjaciel lub bliski jest w depresji, poproś go, aby podzielił się swoimi obawami. Przygotuj się na rozmowę: musisz być w cichym pokoju - trudno jest wysłuchać smutnej historii, być w transporcie lub na hałaśliwej ulicy i ciągle pytać ponownie. Przez kilka minut oddaj się całkowicie rozmowie i pozwól drugiej osobie przelać na Ciebie swój żal. Być może samo to pomoże mu poczuć się lepiej. Humor Śmiech podnosi na duchu. Aby poprawić stan ukochanej osoby, opowiedz mu zabawną historię, która ci się przytrafiła, wyślij dowcip w wiadomości SMS, wyślij zabawny list wideo, zapamiętaj zabawny incydent, który przydarzył się wam obojgu. Zabierze osobęnieprzyjemne doświadczenia. Trzeźwy wygląd Twoja droga osoba jest w stanie depresji iz pewnością w tej chwili jest skłonna widzieć świat w czerni. Spróbuj mu pomóc, pokaż, że nie wszystko jest takie złe, jak mu się wydaje. Jeśli przyjaciel został rzucony przez dziewczynę, powiedz, że jest mądry i przystojny. Przypomnij przyjaciółce, która została upomniana przez szefa o udanym projekcie. Dzięki temu ludzie nie będą ogłaszać swoich wyimaginowanych niedociągnięć jako źródła wszelkich kłopotów. Niespodzianka Sklepy internetowe i firmy kurierskie są w stanie dostarczyć zakup w ciągu kilku godzin od złożenia zamówienia. Skorzystaj z ich usług i ciesz ukochaną osobę. Twój prezent nie musi być drogi. Może to być mały bukiet kwiatów, dodatek do ulubionego gadżetu lub zabawny drobiazg ze sklepu sprzedającego kostiumy i akcesoria na święta. Najważniejsze, że dana osoba poczuje twoją troskę, a to go pocieszy. Osobista obecność Niestety, czasami zdarzają się kłopoty, kiedy ani miłe słowo od przyjaciela, ani zabawna anegdota, ani napomnienie, że wszystko będzie dobrze, nie pomogą Ci pocieszyć. Jeśli widzisz, że komuś przydarzyło się nieszczęście, a jest to dla niego bardzo trudne, najlepiej przyjdź, udziel mu wszelkiej możliwej pomocy i wesprzyj go swoją obecnością. Powiązany artykuł Bolgova Elvira Alekseevna: biografia, kariera, życie osobiste zapytał(a) o 23:14 Jak pocieszyć przyjaciela przez Internet? Sytuacja jest dosyć mocna, nie wiem jak go chcę być nachalna, bo to nigdy nie o pomoc. Odpowiedzi kingsu odpowiedział(a) o 23:16 Zawsze pomaga ^^ Proste napisz po prostu czy jest mu smutno jezeli tak to w jaki sposob moge cie przeprosic itp i tak zeby gadka szmatka szla dalej i samo zobaczysz wyjdzie cos z tego bo ja wiem do czego takie pocieszanie zmierza :P Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub Pamiętam dyskusję pod jakimś zdjęciem czy statusem na fejsie o tym, że mówienie dziecku "nic się nie stało" jest głupie, bo coś, co dla nas nie jest tragedią, dla dziecka może być jak najbardziej. Wtedy też rozgorzała dyskusja na temat tego, w jaki sposób w takim razie pocieszyć dziecko, jak mu ulżyć? Padały różne rozwiązania, a między nimi siedem tych najgorszych zdań, którymi nie pocieszysz ani dziecka, ani nawet dorosłego. Zaraz je wam dokładnie opiszę, a na koniec pocieszę [!], że jest jedno, która działa zawsze i na wszystkich. Uczucia dzieci są trochę prostsze niż dorosłych, ale wbrew pozorom trudniej nam je zrozumieć. Niektóre kłopoty dzieci zdają nam się błahe i totalnie nie na miejscu, stąd też często nasze spięcia z maluchami. One czują się niezrozumiane, my wkurzamy się, że one nie potrafią przejść z pewnymi rzeczami do porządku dziennego. A przecież - kierując się zasadą proporcji - małe dzieci mają odpowiednie problemy do swojej wielkości. Zgubienie smoczka przez malucha jest proporcjonalnie taką samą katastrofą jak zgubienie telefonu przez rodzica. A do tego - wszyscy jesteśmy różni. Dla mnie strata telefonu to spory problem, bo jestem odcięta realnie od świata. W razie kłopotów, wypadku, potrzeby - jestem sama w lesie i do tego bez auta . Dla kogoś innego strata komórki to wzruszenie ramionami i krótkie zdanie "poradzę sobie". I wiem, że piszę oczywistości. Bo wierzę, że każdy z was zdaje sobie z tych różnic sprawę. A mimo to, kiedy przychodzi potrzeba, by pocieszyć, mówimy takie głupoty, że głowa boli i sprawiamy, że osoba czująca się źle, czuje się jeszcze gorzej. Taki mały eksperyment Odpowiedź zaprzeczająca uczuciom "Nic się nie stało!" Odpowiedź filozoficzna "Takie jest życie" Odpowiedź porada "Musisz..." Porada pytanie "A dlaczego? Obrona Żal "A u mnie, słuchaj, było dokładnie tak samo, a nawet jeszcze gorzej" Psychoanalityk Wszyscy wyrośliśmy na tradycji zaprzeczaniu uczuciomCzemu takie i podobne "pocieszania" nikomu nie pomogą?W jaki sposób pocieszyć kogoś, żeby zrobiło mu się lepiej? Wysłuchanie Taki mały eksperyment Pomyśl o takiej sytuacji. Jesteś w domu z dziećmi. Sprzątnęłaś właśnie łazienkę i zabierasz się za czyszczenie kuchni, ale kiedy szorujesz blaty, dzieci wpadają do łazienki i nie dość, że rozlewają wodę na podłogę, to jeszcze brudnymi stopami robią obleśne plamy na kafelkach i rozsypują twój ulubiony i drogi puder. Jesteś wściekła, ale jakoś ogarniasz sytuację i razem z dziećmi sprzątasz, co narozrabiały. Chcesz, żeby maluchy wiedziały, że po brudzeniu trzeba posprzątać, więc angażujesz je do pracy, ale z nimi zajmuje ci to dużo czasu. Kończysz sprzątać i orientujesz się, że zapomniałaś o piekącym się w piekarniku obiedzie [cały się spalił], a za chwilę przyjdzie twój mąż, któremu obiecałaś poprasować koszule, bo tego samego dnia wyjeżdża na delegację. Mąż wchodzi do domu i jest bardzo niezadowolony - widzi pobojowisko [bo dzieci pomagały tylko na początku, a potem poleciały bawić się gdzie indziej], zepsuty obiad i pomięte koszule. A za godzinę musi wyjść. Zazwyczaj by się roześmiał i pomógł ci ogarnąć bajzel, ale jego wyjazd jest bardzo ważny i prosił cię o pomoc w przygotowaniu. Jest tak samo zły jak ty, bo pojedzie głodny i w pomiętych rzeczach, więc mówi ci, że nigdy nic ci nie wychodzi, nie umiesz ogarnąć dzieci i że zamiast wziąć się do roboty, to sobie odpoczywasz pół dnia przed komputerem. I że ma dość takiego burdelu. Zabiera swoje rzeczy i wychodzi, nie dając ci dojść do słowa. Przełykasz łzy i dzwonisz do koleżanki się pożalić. I wtedy się zaczyna. Najczęściej słyszysz siedem standardowych odpowiedzi: Odpowiedź zaprzeczająca uczuciom "Nic się nie stało!" "No weź się nie przejmuj! Pogadał, pogadał, wyszedł, masz przynajmniej spokój. Zawsze musisz robić z igły widły i nic nie można ci powiedzieć, bo wszystko bierzesz na poważnie. Weź się już tym nie zadręczaj, bo ci się zmarszczki porobią i całkiem cię rzuci. Nie ma się czym przejmować, bo na pewno nie było tak źle, jak mówisz. Coś sobie wymyśliłaś, wcale tak nie myślisz!" Jak się czujesz, kiedy słyszysz coś podobnego? Przykre, co? Potrafisz dostosować się do tych rad i w mgnieniu oka przestać się przejmować kiepskim dniem? Czy taka rada poprawia ci humor i zapominasz o tym, jak wrednie i bez empatii potraktował cię mąż? I w ogóle skąd wiadomo, że wcale tak nie myślę? Może z reguły tak nie myślę, ale w tym momencie jestem tak wściekła, że właśnie myślę. To tak samo, jakbym była wymalowana czerwoną farbą, a ty byś się upierała, że to niebieski. A to jest mniej więcej taka sama odpowiedź, jaką twoje dziecko słyszy, gdy mówisz mu, że "Nic się nie stało" i nie "Nie płacz, bo nikt cię nie będzie lubił, zobaczysz". Sugerowanie osobie smutnej, że wcale nie jest smutna lub nie powinna być smutna jest doskonałym pokazaniem, jak bardzo masz w nosie czyjeś uczucia i tylko smutek pogłębia. Sugerowanie, że osoba zła na coś, nie jest wcale zła lub nie powinna być zła - tylko pogłębia złość i bunt. Mówienie czegoś takiego jest totalnie bez sensu. Odpowiedź filozoficzna "Takie jest życie" "No wiesz... Świata nie zmienisz, dzieci nie zmienisz. Co robić? Musisz się z tym pogodzić. Tak to już jest, że ci mężowie mają wielkie wymagania. A dzieci są niegrzeczne. Trzeba się z tym pogodzić" No ale kurde, ja się nie chcę z tym pogodzić! Nie chcę, żeby to był standard. I przecież nie jest, to był wypadek, wyjątkowy dzień. Zazwyczaj wygląda to inaczej, a dziś tylko się wszystko posypało, z czym mam się więc godzić, skoro jestem rozżalona i trochę zła? Jak tego dokonać? I jak mają tego dokonać dzieci, które nie potrafią panować nad swoją radością, więc w jaki sposób mają zrozumieć wyższy stan emocjonalnego spokoju i rozważnego przyjęcia, że "takie jest życie"? Trochę im trudno, prawda? I do tego - podobnymi kazaniami nikt ich tego nie nauczy. Takie rzeczy trzeba po prostu w sobie obudzić, dojrzeć do nich. Nie włączysz ich sobie "ot tak, dzięki radzie". Trzeba albo być takim człowiekiem, który to potrafi. Albo samemu sobie takie podejście wypracować. A kiedy już to się stanie... to takie rady nie są nam do niczego potrzebne przecież, bo już to sami wiemy. Odpowiedź porada "Musisz..." "Musisz teraz zadzwonić do niego i mu powiedzieć do słuchu/przeprosić go. I daj karę dzieciom, bo przecież to niedopuszczalne, żeby psuły ci całą twoją pracę. W ogóle to się jakoś zorganizuj, bo się szamoczesz przez cały dzień. Robiąc wszystko, nic nie zrobisz. Kup sobie jakiś notes, zapisuj sobie, co masz robić. Jak będziesz tak dalej sobie organizować dni, to ci się rodzina rozpadnie, zobaczysz, i w syfie będziecie mieszkać" Ok. Tylko ja mam notes, mam planer. Wcale nie chcę przepraszać męża ani mu mówić do słuchu, a dzieciom nie wiem za co dać karę - za to, że nie dałam rady się nimi zająć? Po takiej radzie czuję się tylko gorzej niż wcześniej, bo mam wrażenie, że dana osoba kompletnie nie rozumie tego, co chcę powiedzieć. A do tego wydaje mi się, że uważa mnie za kompletną idiotkę, jeśli sądzi, że sama nie wpadłam na pomysł lepszej organizacji czasu. Wpadłam, kurde, wpadłam! Ale dziś mi nie wyszło, coś nie zadziało. Nawet w dobrze działającym samochodzie może zlecieć z koła powietrze i dziś mi się to właśnie przytrafiło. Po co mówisz mi coś, co już wiem? Podobnie jest z dziećmi. Rady z serii "Przewróciłeś się? Musisz bardziej uważać" albo "Uderzyłeś się? Bo musisz patrzeć, gdzie idziesz" tylko frustrują dzieciaka. Zresztą pisałam o tym już wcześniej - nikt nie lubi być wciąż i wciąż pouczany przez domniemaną alfę i omegę. To wkurza, naprawdę wkurza. I robi z nas takich malutkich idiotów, co nie wiedzą, że żeby się nie przewrócić, trzeba iść prosto. Zresztą, kiedy dziecko coś boli, nie interesuje go, co powinien zrobić, żeby w przyszłości go nie bolało. Interesuje go tylko to, że teraz go boli. I twoje rady wcale nie pomagają. Porada pytanie "A dlaczego? "A dlaczego nie zamknęłaś drzwi do łazienki? Czy to nie było oczywiste, że dzieciaki wejdą z buciorami do niej, jeśli bawiły się na dworze? A dlaczego nie włączyłaś opcji automatycznego wyłączenia się piekarnika? A czemu pozwoliłaś mężowi wyjść bez słowa?" Ugh... to jest najgorsze. Z osoby poszkodowanej zmieniam się w sprawcę i staję przed prokuratorem pytającym o przyczyny mojego nieszczęścia oraz rozliczającym z wyborów, jakich dokonałam pod wpływem emocji. Naprawdę potrzebna mi teraz wiedza o tym, co zrobiłam źle? Ja wiem, co zrobiłam źle - wszystko. I nie potrzebuję jeszcze przesłuchania połączonego z uświadomieniem mi tego, że gdybym zrobiła coś inaczej, to nic by się nie stało. Nie potrzebuję jeszcze większego poczucia winy. Serio. Jak się uspokoję, to sobie wszystko przemyślę. Teraz po prostu mi źle. I znów wracamy do dziecka i sztandarowego pytania "Czemu to zrobiłeś?". Ja sama u siebie z tym walczę, bo wydaje mi się bez sensu pytanie o przyczynę zdarzenia, kiedy muszę się zmierzyć z jej skutkami, a wciąż mi się zdarza palnąć taką głupotę. A przecież, co mi da tłumaczenie, czemu barat popchnął barta, jeśli powinnam się w tym momencie zająć poszkodowanym, a nie szukać przyczyn? Przyczyn i sposobu na rozwiązanie kłopotu, jeśli problem będzie się powtarzał, mogę szukać później, ale w tym momencie stoję przed faktem przewróconego malucha i tylko ten przewrócony maluch powinien mnie interesować. Tłumaczenia drugiego dziecka nic mi w tym momencie nie dadzą. Podobnie jest z faktem dokonanym. Zachodzę w głowę, co mi daje pytania "Po co to zrobiłeś", gdy syn na przykład wejdzie gdzieś i spadnie albo coś rozrzuci, albo coś zepsuje. Stało się, no kurde, stało. Nie spada co godzina, nie rozrzuca co chwilę, nie psuje każdej rzeczy, którą weźmie do rąk, Odpowiedź na pytanie "Po co" i tak znamy: "bo chciałem", "z nudów", "niechcący", "nie wiem", "jakoś tak". Jak znamy, to po co je zadawać? Czas się zmierzyć z jej skutkami. [przypominam: jak karać dziecko]. Obrona "Ojej, biedny mąż. Powinnaś go zrozumieć. Jeździ do pracy, wraca, w domu bałagan, nie ma co jeść. No biedny jest, a ty się jeszcze na niego wściekasz. Powinnaś się cieszyć, że zarabia pieniądze, a nie chodzić niezadowolona. Czy naprawdę, uczucie, które ogarnia człowieka po otrzymaniu takiej odpowiedzi, jest tym, czego w danej chwili potrzebuję? Czy naprawdę poczuję się lepiej, słysząc, że w sumie to największą winną jestem ja, bo nie doceniam męża i mam czelność na niego narzekać? Czy zwalenie winy z całej tej sytuacji na jedną osobę jest naprawdę ok? No nie jest. Przecież kocham męża, wiem, że pomaga, jestem wdzięczna, że po pracy zajmuje się dziećmi i stara się pomóc, ale kurde, ja też nie spoczywam na laurach i on nawet nie ma pojęcia z czym się przez cały dzień mierzę. Usprawiedliwianie innej osoby zajścia w momencie, gdy ja czuję się koszmarnie, jest delikatną formą znęcania się. Podobnie z dzieckiem - gdy moje dziecko płacze, ma w nosie intencje osoby, która go uderzyła. Boli go i tylko to jest w stanie sobie przyswoić. Tylko ten pulsujący siniak w tym momencie go interesuje. Kiedyś, gdy Kosmyk był mniejszy, uderzył pewnego chłopca i była katastrofa. Mama chłopca chciała załagodzić sytuację i mówiła do swojego synka, że chłopiec wcale nie chciał uderzyć. A Kosmyk na to, że właśnie chciał. Bo mu chłopiec nie oddał zabawki. I chciał go bardzo mocno uderzyć, żeby oddał. No i właśnie - nie ma sensu usprawiedliwiać przed dzieckiem działań innych osób. To w danym momencie nie jest ważne. Ważna jest krzywda dziecka i to, jak mu pomóc ją znieść. Zabieranie zabawki nie jest ok, ale bicie kogoś za tę zabawkę też nie spoko. Tym zajmiemy się później, a teraz pokaż, gdzie cię boli. Żal "Ojej! Jak ty biedna! Jaka pokrzywdzona! Te dzieciaki ci żyć nie dają! A mąż jak zwykle nie rozumie! Jak ja ci bardzo współczuję! Będę się modlić za ciebie, żeby twoje życie choć trochę się ułożyło". Dziwne, nie? A ja takie komentarze czasami dostaję 😀 Czasem to sarkazm, ironia, czy co jeszcze innego, a często się okazuje, że to wszystko, żeby pocieszyć. I tak jak z sarkazmem czy ironią sobie radzę, tak z takim żalem mam problem, bo czuję się jak ostatnia ofiara losu. Jak osoba, która powinna dostawać nagrodę, że udało jej się z łóżka wstać bez upadku. Jak osoba, której nic nigdy nie wychodzi i jest godna pożałowania, że nad jej losem można się tylko użalać, bo nic innego już jej się nie uda osiągnąć. Wyrażanie takiego żalu nad płaczącym dzieckiem również tylko pogłębia jego smutek. "Ojej, jakiś ty biedny! Jaki biedny Kosmyk! Mój ty biduniu" - zawołuje często któraś z babć Kosmyka, a Kosmyk od razu zwiesza nos na kwintę i wbija sobie do głowy opinię, że tak, jest biedny, beznadziejny, nic - tylko go żałować, nic tylko mu losu współczuć. Nic mu się nie udaje, wszystko mu się psuje, taki jest biedny, mały, nieporadny. Nic mu nigdy nie wychodzi i nie wyjdzie. "A u mnie, słuchaj, było dokładnie tak samo, a nawet jeszcze gorzej" "Tak? Doprawdy? A mi się kiedyś przydarzył jeszcze gorszy dzień. Serio. [tu godzinna historia kompletnie nie podobna, ale opisująca katastrofy i przemyślenia osoby, u której szukałaś pomocy, ale na razie nie możesz dojść do słowa]. To jest najbardziej kłopotliwa sytuacja. Masz problem. A nawet nie problem, ale po prostu złe samopoczucie. Szukasz kogoś, kto mógłby cię pocieszyć, a zamiast tego dostajesz streszczenie czyjegoś życia z najdrobniejszymi szczegółami i genealogią rodziny, wraz z pochodnymi anegdotami i z jedną konkluzją zrywającą czapki z głów: każdemu przytrafiają się różne rzeczy, nie tylko tobie. Stoisz i myślisz, w czym to ci może pomóc, ale to nie ty jesteś w tej sytuacji najważniejsza, ale osoba, u której szukasz pocieszenia, po prostu wykorzystała twój problem, żeby mówić wyłącznie o sobie. Psychoanalityk "A czy nie sądzisz, że twoje problemy z mężem są skutkiem twoich stosunków z ojcem? Jakie miałaś kontakty z matką? Czy ktoś kiedyś zrobił ci jakąś krzywdę w łazience, że w twojej opowieści zajmuje ona centralne miejsce?" Chyba zostawię to bez komentarza 🙂 Wszyscy wyrośliśmy na tradycji zaprzeczaniu uczuciom Skąd się biorą takie sposoby na poradzenie sobie z czyimś żalem, bólem, złością, rozgoryczeniem, smutkiem? A stąd, że w takiej tradycji wyrośliśmy. Tradycji sztuczności, w której wszystko, co związane było z naturalnością i fizjologią było ukrywane. Nikt nas nie nauczył mówić o uczuciach. Tych uczuć miało nie być. Sztuczne uśmiechy, sztuczne gesty, cała etykieta. Robienie "bo tak trzeba" bez najmniejszej refleksji, czy na pewno trzeba, czy na pewno chcemy tego, co trzeba. Do dziś żyją ludzie, którzy nie zaczną rozmowy bez wykonania "oficjalnych" nienaturalnych powitań, zamiast od razu przejść do sprawy. Wszyscy wyrośliśmy na tradycji zaprzeczaniu uczuciom - poczynając od dzieci i ryb, które głosu nie mają, po wyparcie z siebie jakichkolwiek uczuć smutku, rozczarowania, rozpaczy. Od pokoleń byliśmy uczeni, że "się nie płacze", że "się nie narzeka", że "się nie użalaj nad sobą", że złość, smutek, żal trzeba stłumić, zapchać w sobie, wrzodów dostać, a się nie zdradzić. Uczono nas, że wszelkie złe emocje trzeba ukrywać, bo "trzeba" być uprzejmym, a dziewczynki to już w ogóle istnieją tylko po to, żeby nieść radość mężczyznom i nie sprawiać kłopotu. Są czymś gorszym, dlatego chłopcom nie wolno "płakać jak baba". Jakkolwiek możesz się z tym nie zgadzać, to te teorie wciąż pokutują w naszej kulturze. A najgroźniejsze jest właśnie usilne zaprzeczanie uczuciom i niemożność wywalenia ich z siebie. Czemu takie i podobne "pocieszania" nikomu nie pomogą? Kiedy komuś jest smutno zazwyczaj nie szuka rady, nie szuka pocieszania, nie szuka przyczyn zdarzenia, które spowodowało smutek. To się dzieje później, kiedy ochłoniemy. To jest jak z uderzeniem - kiedy nas boli, nie zastanawiamy się, gdzie wyrzucić szafkę, o którą zahaczyliśmy, nie rozważamy, czy gdybyśmy postawili nogę dalej, to by się nic nie stało, nie szukamy filozoficznych rozmyślań na temat istoty szafek, nie mówimy sobie, że musimy uważać. Kiedy nas boli, to boli. Staramy się ukoić ból. A dopiero jak przestanie nas boleć, jesteśmy w stanie ewentualnie rozważyć, co z tą szafką. Tak samo jest ze smutkiem. I w ogóle z uczuciami. Kiedy nas ogarniają, przesuwają się na pierwszy plan i zaczynają nami rządzić. Złość, smutek, rozgoryczenie, żal, wściekłość. Żeby myśleć w miarę rozsądnie, musimy się ich pozbyć. A żeby czegoś się pozbyć trzeba to wywalić. Pod tym tekstem chyba ktoś skomentował, że "no tak, jak ktoś chce kogoś uderzyć, to niech go uderzy, bo przecież musi z siebie wyrzucić emocje". To taki typowy przykład na kompletne niezrozumienie istoty problemu. Porównam to do bałaganu. Najpierw nie odłożysz talerza na miejsce. Potem sztućców. Potem nie schowasz chleba, masła i wędliny. Potem zrobisz sobie kawę i rozlejesz, ale nie sprzątniesz od razu. Po kolei każde "nie zrobię tego teraz" powoduje, że twoja kuchnia zamienia się w małe pobojowisko. Każda z tych rzeczy zostawiona pojedynczo nie tworzy śmietnika i nie stwarza problemu, ale wszystkie razem tworzą bajzel nie z tej ziemi. I tak samo jest z uczuciami. Każde zaniedbane uczucie pojedynczo - nie jest zagrożeniem. Ale dokładanie do niego kolejnych zaniedbanych i kolejnych i jeszcze kolejnych, tworzy ci w głowie bombę atomową, nad którą trudno zapanować. W jaki sposób pocieszyć kogoś, żeby zrobiło mu się lepiej? Ok. Wiemy już, jakie "pocieszenia" nie działają. A przynajmniej nie działają tak, jakby chciała większość. Nie pomagają ani dziecku, ani dorosłej osobie. A co pomaga? Wysłuchanie Jeśli najgorszą rzeczą, jaką możesz zrobić, żeby kogoś pocieszyć to zaprzeczanie czyimś uczuciom, najlepszą jest po prostu wysłuchanie. Przyjęcie do wiadomości tego, co druga osoba do ciebie mówi: "O raju, ale miałaś ciężki dzień! Nie dość, że dzieciaki dostały kociokwiku, to jeszcze się z chłopem pokłóciłaś! Nieciekawa sytuacja, wszystko dziś chyba poszło nie tak, co?" I pozwolić mówić. Zaakceptować. Pomóc nazwać uczucia. Z dziećmi działa to tak samo. Czasem nie trzeba nic mówić, tylko słuchać aż dziecko wykrzyczy wszystko, co go męczy. Czasem możesz tylko potwierdzić: "Przykro ci? Rozumiem.". Czasem wystarczy samo "Mhm". A czasem możesz wykrzyknąć "To straszne!". Czasem, kiedy dziecku jest smutno, bardzo pomaga wyobraźnia [to, co pisałam w poście o nienawiści] i pokazałam w tym statusie: Wyobraźnia to dobra rzecz. Nawet jeśli dziecko nie może dostać tego, czego chce, może sobie to wyobrazić i upuścić z siebie złe emocje. Bardzo przydatne w ogarnięciu smutku, jeśli już czujesz, że coś koniecznie trzeba powiedzieć. Ale już samo to, że dziecko czuje, że akceptujesz jego uczucia, że nie próbujesz ich lekceważyć, że są dla ciebie na tyle ważne, że chcesz ich wysłuchać i że może płakać sprawia, że w głowie robi mu się luźniej. Może na ciebie liczyć. Zawsze może ci powiedzieć, co mu leży na wątrobie. Nie odeślesz go z kwitkiem, nie powiesz, że "nic się nie stało", nie okłamiesz, że wcale nie boli. Wysłuchasz. Będziesz dla niego w stu procentach i nie zaczniesz jak wariatka odwracać jego uwagi. Po prostu z nim będziesz. I jak widzieliście, działa to nie tylko na dzieci, ale i na dorosłych. Zamiast dawać rady, których w większości każdy sam się domyśli, zamiast zaprzeczać uczuciom, po prostu słuchajmy. Żeby w naszej kuchni nie robić aż tyle bałaganu, bo potem jest strasznie dużo sprzątania. A dobrzy terapeuci, niestety, ale sobie liczą. Wpis inspirowany rozdziałem z książki "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały". Udostępnij wpis➡A dla wiejskich [choć nie tylko] matek została też stworzona grupa, na którą serdecznie cię zapraszam TUTAJ➡Możesz też udostępnić wpis i skomentować go na Facebooku Jestem o tym, jak uciec z miasta i wychowywać dzieci na wsi, z dala od sklepów, ale bliżej historię znajdziesz TutajAle ona wciąż się pisze, więc zostań ze mną w kontakcie:

jak pocieszyć przyjaciela przez internet